='text/javascript'> posts_no_thumb_sum =1200; posts_thumb_sum = 1200; img_thumb_height = 190; img_thumb_width = 220;

środa, 6 kwietnia 2016

JAK WYGŁADZIĆ WŁOSY? MASKA KALLOS OMEGA KJMN Z KWASAMI TŁUSZCZOWYMI.

Kallosa już chyba zna większość z Was. Kiedy pokazałam ten zakup w poście z nowościami, ta maska cieszyła się dużym zainteresowaniem. Stosowałam i stosuję ją ciągle. Byłam tak samo ciekawa, jak Wy. Pani z drogerii bardzo mi ją polecała, więc postanowiłam wypróbować. Moje włosy po rozjaśnianiu stały się bardziej suche i bez połysku. Od jakiegoś czasu staram się je uratować. Myślę, że ich porowatość jest średnia, choć od nasady niska. Tam bowiem rosną zdrowsze nowe włosy.

 Udało mi się zatrzymać masowe wypadanie moich włosów. Jantar i olejowanie przynoszą rezultaty. O tym w innym poście. Dzisiaj chcę się z Wami podzielić opinią na temat najlepszej maski, jaką miałam do tej pory. Mimo tego kusi mnie jeszcze wypróbować osławioną wersję Blueberry i Algowa. W kolejnych postach z pielęgnacją włosów chcę podać linki do dziewczyn, dzięki którym ratowanie tych moich kłaków jest znacznie łatwiejsze. Jeśli jesteście ciekawe, co sądzę o tej masce, to czytajcie dalej!






 "Kallos maska regeneracyjna Omega z kwasami tłuszczowymi Omega-6 dla suchych, zniszczonych włosów bez połysku. Kwasy tłuszczowe omega-6 są istotne dla zdrowia ludzkiego, ale organizm sam nie potrafi ich wytwarzać. Skóra może absorbować, a następnie użyć kwasów tłuszczowych omega-6, dlatego są stosowane zewnętrznie na skórę. Pomagają stworzyć i wzmocnić barierę ochronną skóry głowy.
Maska Kallos Omega zapobiega rogowaceniu oraz chroni skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Optymalizuje aktywność fizjologiczną skóry owłosionej.
Sposób użycia: stosuj po umyciu, na wysuszonych ręcznikiem włosach. Po upływie 5 minut spłucz.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Parfum, Borago Officinalis Seed Oil, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone."

  Pierwszą zaletą jest ilość produktu w tym opakowaniu. Za niską cenę otrzymujemy aż 1000ml maski. Cieszę się, bo z reguły zużywam dużo przy jednym nawet użyciu. Kolor jest biały, półprzezroczysty. Różni się od pozostałych masek, które miałam tej firmy. Wersja ziołowa i ta budyniowa, o których już pisałam na blogu, są dużo rzadsze- przy czym mniej wydajne. Tutaj konsystencja jest bardziej gęsta. Odpowiada mi to. Zapach jest bardzo delikatny, wyczuwam tutaj wanilię- są to właściwie orzechy makadamia. Włosy jednak nie śmierdzą niczym po umyciu. Nakładam ją na włosy od uszu w dół. Zawijam w specjalny turban i trzymam nawet 15 min. Można rozczesać włosy z produktem na nich. Ułatwi to ich rozczesywanie i automatycznie wygładzi. 

Jaki jest efekt? Moje włosy od dawna nie były tak gładkie i z połyskiem. W dotyku są miękkie i elastyczne. Tak, jakbyście opuściły salon fryzjerski. Włosy są wygładzone. Nie puszą się. Mam ochotę przetestować inne maski z tej serii, ale jak wspomniałam, do tej będę ciągle wracać, bo jest świetna. Dla włosów ze średnią porowatością jest idealna. Nawilża i dociąża je. Polecam wypróbować szczególnie osobom, które farbowały lub rozjaśniały włosy.




 Miałyście tę maskę? Jakie maski polecacie?


10 komentarzy:

  1. Jest to kolejna maska na mojej liście do testów, obecnie najbardziej polubiłam wersję keratynową i jagodową ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją, jest ok, ale ciekawią mnie Multivitamin, Caviar oraz Blueberry :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tej wersji jeszcze nie miałam ale na pewno wypróbuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. jeszcze jej nie miałam, a bardzo lubię maski z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcę kupić któryś Kallos, ale sama nie wiem, na który się zdecydować...

    OdpowiedzUsuń
  7. nie miałam tej wersji, ale w przyszłości się skusze :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej wersji Kallosa jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :-) Pozdrawiam,
Martyna.