='text/javascript'> posts_no_thumb_sum =1200; posts_thumb_sum = 1200; img_thumb_height = 190; img_thumb_width = 220;

piątek, 30 października 2015

ODKRYCIE W PIELĘGNACJI MOJEJ CERY. MÓJ KREM NR 11 ZIOŁOWY DO CERY TŁUSTEJ I MIESZANEJ Z ROZSZERZONYMI PORAMI | FITOMED.

Cerę każdy ma inną. Każda wymaga sprawdzonej pielęgnacji. Jako posiadaczka cery mieszanej w kierunku tłustej, mam niemały problem, żeby 'uspokoić' skórę mojej twarzy. Problemy pojawiają się jesienią i zimną. Prócz wydzielania dużej ilości sebum, do kłopotów dochodzi jej przesuszenie. Ze skrajności w skrajność. Jeśli wasza cera wyrządza podobne niespodzianki to witam w klubie. W takim przypadku jestem dość niechętnie nastawiona do testowania produktów typu kremy/ maseczki. Boję się, że nastąpi wysyp zaskórników i innych wrogów. Nie mogłam jednak pozostawić sprawy bezczynnie. Suche skórki na czole, albo innych miejscach, pod podkładem, nie prezentują się apetycznie. Twarz wygląda nieestetycznie. I choć staramy się, jak możemy, często poprawy nie widać. 

Już jakiś czas temu w moje ręce wpadł Mój krem nr 11 Fitomedu. Jako posiadaczka wielu produktów tej marki postanowiłam zaufać firmie i spróbować pomóc sobie. Wielu rzeczy próbowałam, często nieskutecznych, więc czemu by nie dać szansy temu kremowi? Jeśli jesteście ciekawi, jak się sprawdza, to zapraszam do dalszej lektury.







 "Najważniejsze składniki: świeży napar ziołowy z oczaru wirginijskiego, pięciornika i skrzypu, olej z czarnuszki siewnej. Działanie opiera się na obecnym w kremie wyciągu wodnym z ziół (80%) o wysokiej zawartości garbników o właściwościach ściągających rozszerzone pory, tradycyjnie stosowanych w fitoterapii. Dodatek oleju z czarnuszki siewnej stabilizuje barierę lipidową naskórka. Przeznaczenie: do cery tłustej i mieszanej z rozszerzonymi porami. Właściwości: krem o lekkiej konsystencji. Świeży ziołowy zapach - wyłącznie pochodzenia naturalnego. Nie zawiera: substancji zapachowych, parabenów, barwników.

Skład: Aqua, Hamamelis Virginiana Bark Extract, Equisetum Arvense Extract, Cetearyl Alcohol, Potentilla Erecta Extract, Calendula officinalis flower Extract, Vitis Vinifera Seed Oil, Nigella Sativa Seed Oil, Arachidyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Cera Alba, Arachidyl Glucoside, Cocoa Butter, Hydroxyethyl Acrylate, Phenoxyetanol, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Ethylhexylglycerin." krem kupicie TUTAJ, skąd pochodzą powyższe informacje



W tytule posta napisałam, że ten krem jest moim odkryciem. Taka jest prawda. Często produkty do pielęgnacji powodowały u mnie wysyp zaskórników, nadmierne przetłuszczanie, albo (najgorsze) zostawiały tłustą warstwę na skórze. Osobiście nie lubię wszystkich wyżej wymienionych skutków. Łagodny skład, bez wroga- parafiny, brzmiał dobrze. Nie zawiodłam się. Stosuję ten krem na wieczór, nakładając grubszą warstwę. Co ciekawe, nie ma problemu z wchłanianiem się. Skóra jest nawilżona i miękka. Rano nakładam już mniejszą ilość, jako baza pod makijaż. Tym sposobem zabezpieczam twarz przed wiatrem i szkodliwymi czynnikami środowiska. 

Teraz najważniejsze, bo działanie. Oprócz tego, że nawilża i odżywia, to unicestwia suche skórki i całe przesuszenie. Unormował działanie wydzielania sebum. Nie popełniajcie mojego błędu, jakim był brak używania jakichkolwiek kremów. Skóra jest wtedy zmuszona do produkowania większej ilości łoju, by się natłuścić. Przez to po 1h od umycia twarz zaczynała się 'świecić'. Dzięki temu produktowi opanowałam to uporczywe zjawisko. Cera przetłuszcza się nadal, ale w zdecydowanie mniejszym stopniu. Nie muszę się martwić tak bardzo. Zapach kremu jest delikatny i ziołowy, nie przeszkadza. Nie lubię kremów napakowanych perfumami i innymi sztucznymi składnikami. To jest dobre rozwiązanie. 

Konsystencja jest lekka i rzadka, natomiast, by pokryć całą twarz, wystarczy znikoma ilość na opuszku palca. Używam go codziennie, a zużycie nie jest tak duże, jak w innych kremach. Nie zauważyłam, żeby zmniejszył mi pory. Nie mam szczególnie rozszerzonych porów, więc nawet nie widzę różnicy. Co do trądziku. Stan mojej skóry się polepszył. Ja to nazywam po prostu uspokojeniem skóry. Kiedyś nie było dnia bez pryszcza, natomiast teraz widzę tylko nieliczne, które pojawiają się rzadko. Nadal mam częste małe zaskórniki, ale to już taki urok mojej skóry, który zwalczam za pomocą peelingów. Polecam ten produkt osobom z podobnymi problemami.




Jestem ciekawa, czy ktoś z was miał już ten krem. Co sądzicie o produktach z tak naturalnym składem? Znacie Fitomed?

6 komentarzy:

  1. Nie przyglądałam się ofercie tej marki, ale ten kremik wygląda zachęcająco :) Muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem 12 jest o wiele fajniejsza.12 ma mój chłopak i jest taka fajna, że używa :P a 11 ma moja mama i zapach jest gorszy i ten krem ogólnie taki lepki, nr 12 zdecydowanie bardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kremu nie używałam, ale markę bardzo cenię ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój wpis bardzo mnie zainteresował, myślę, że wypróbuję ten krem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamy taką samą cerę w takim razie. Również mam ten sam problem i bardzo mnie zaciekawiłaś tym kremem. Gdzie mogę go nabyć? Są dostępne w zwykłej aptece?
    Ja nie słyszałam jeszcze o nim więc jestem zielona.
    I jak dobrze pojmuję to krem który mogę stosować na dzień?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :-) Pozdrawiam,
Martyna.