='text/javascript'> posts_no_thumb_sum =1200; posts_thumb_sum = 1200; img_thumb_height = 190; img_thumb_width = 220;

środa, 28 sierpnia 2013

KALLOS czy MAXIMA?? Która lepsza- co ja o nich sądzę

Cześć dziewczyny!!!

Dzisiaj będzie porównanie masek do włosów,a konkretnie 2 masek firmy Kallos i maski do włosów Maxima. Zrecenzuję każdą osobno,a następnie powiem Wam,która według mnie jest najlepsza!



Jako pierwsza pod lupę pójdzie maska firmy MAXIMA:


Informacje ogólne:

  • producent: MAXIMA
  • nazwa: Maxima Maska do włosów Multiaction 
  • pojemność: 1000 ml
  • waga: 1,2 kg
  • cena: ok. 17 zł
  • dostępność: moja pochodzi z allegro,ale jak się teraz orientuję,to tam jej nie znajdziecie,jeśli chceci ją zakupić to znalazłam stronę: www.iuroda.eu
Poniżej zdjęcia opakowania:



I informacje producenta:



"Maska odżywcza, polecana do włosów suchych, kręconych, zniszczonych, delikatnych. Zawiera proteiny jedwabiu i pszenicy. Nawilża włosy czyniąc je jedwabiście miękkimi i pełnymi blasku.
Sposób użycia: po umyciu włosów szamponem Colour Plus, nałożyć na całą długość włosów i rozczesać je. Maskę pozostawić na włosach przez około 3-4 minut a następnie obficie spłukać wodą.
Preparat rekonstruuje i silnie nawilża włosy i skórę głowy. Zapewnia włosom zniszczonym, suchym i matowym bardzo zdrowy wygląd, sprężystość i zmysłową miękkość. Regularne stosowanie jedwabiu chroni włosy przed utratą wilgoci, wysoką temperaturą, promieniami UV, skutkami chemii fryzjerskiej oraz zanieczyszczeniami środowiska. Włosy zyskują zdrowy połysk, gładką strukturę, zwiększa się ich objętość, elastyczność, blask i wytrzymałość. Unikalne właściwości substancji aktywnych wzmacniają włosy, ograniczają ich wypadanie i łamliwość. Pod wpływem działania jedwabiu włosy stają się mocne i łatwe w pielęgnacji, preparat ułatwia farbowanie. Lekka formuła nie skleja i nie obciąża włosów, stosowana zgodnie z zaleceniami nie wywołuje efektu tłustych włosów." 

I kilka słów od producenta o substancjach aktywnych zawartych w masce oraz skład:



"Ekstrakt z kiełków pszenicy - bogate źródło witaminy E, niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz aminokwasów. Działa odżywczo i regenerująco na włosy. Wygładza powierzchnię włosów i zapobiega nadmiernej utracie wody. Nadaje włosom połysk, miękkość i elastyczność. Proteiny pszenicy wzmacniają, odżywiają, nawilżają włosy, chronią przed czynnikami zewnętrznymi.
Proteiny jedwabiu - aktywnie nawilżają włosy i regenerują ich zniszczoną strukturę. Nadają im aksamitną miękkość, elastyczność, przywracają połysk oraz chronią przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych."



Moja opinia:
Używałam tej maski zanim kupiłam oba Kallosy. Stosowałam zgodnie z instrukcją i muszę Wam powiedzieć,że rewelacji nie ma. Zapach jest delikatny,ale nie zachwyca. Myślałam, że maska zrobi coś z moimi włosami, ale niestety była gorsza od zwykłej odżywki. Konsystencja jest dobra, ale mniej płynna niż Kallos. Maskę kupiłam moja mama przez internet, gdyż poleciła jej ją jakaś fryzjerka w salonie fryzjerskim. Moim zdaniem i zdaniem mojej mamy, maska nie sprawuje się najlepiej. Ja mam z natury cienkie włosy, moja mama zaś nieco przesuszone i kręcone,ale bez względu na rodzaj włosa, maska działała tak samo - efekt był prawie niezauważalny:/


Wady i zalety:

+ ma całkiem ładny zapach
jest wydajna

-efekty są prawie niewidoczne
-dostępność




Kolejna będzie maska firmy Kallos, a mianowicie ta ziołowa:


Informacje ogólne:

  • producent: KALLOS
  • nazwa: Kallos, Serical, Crema Midollo & Placenta (Krem pielęgnacyjny do włosów z wyciągiem z łożysk roślinnych)
  • pojemność:  1000 ml
  • cena: 12 zł
  • dostępność: Hebe, hurtownie fryzjerskie, allegro


Zdjęcia produktu:



Informacje producenta:
"Krem z wyciągiem z łożysk roślinnych jest specjalnym kremem bogatym w białka, aminokwasy i witaminy. Dzięki specjalnemu składowi włosy stają się mocne i łatwe w pielęgnacji. Jest polecany szczególnie do włosów rozjaśnionych oraz suchych i łamliwych. "


Skład:


Moja opinia:
Stosując tę maskę od jakiegoś miesiąca mogę śmiało powiedzieć, że bardzo mi się podoba jej działanie na moich włosach. Już w czasie nakładania na włosy,są one gładkie i miękkie w dotyku. Nie obciąża moich włosów, bardzo dobrze je regeneruje. Konsystencja mi odpowiada. Zapach jest dość specyficzny, zanim ją kupiłam, obawiałam się,że będzie brzydko pachnieć jakimś marnym syropem na gardło:P Okazało się, że zapach jest bardzo przyjemny, bardzie cytrusowy, ale mi takie odpowiadają. Ogólnie mówiąc, produkt jest godny polecenia!!


Wady i zalety:

+zapach
+naprawdę poprawiła kondycję moich włosów
+są mocniejsze i lśniące
+dostępność
+wydajność
+cena

- ja nie zauważyłam






I został już ostatni produkt, czyli:


Informacje ogólne: 
  • producent: KALLOS
  • nazwa: Kallos, Serical, Crema al Latte (Mleczna odżywka kremowa do włosów)
  • pojemność:  1000 ml
  • cena: 12 zł
  • dostępność: Hebe, hurtownie fryzjerskie, allegro

Od producenta:
"Dzięki proteinom pozyskanym z mleka krem wspaniale nadaje się do każdego rodzaju włosów, pozostawiając je delikatne i odżywione. Doskonały do zregenerowania włosów osłabionych przez rozjaśnianie, farbowanie oraz trwałą ondulację."


I skład:



Moja opinia:
To już drugie opakowanie tej maski,które zakupiłam. Jak widać, bardzo ją lubię. Konsystencja jest taka jak w wyżej opisanym produkcie. Zapach jest zaś całkowicie inny. Pachnie jak budyń, bardzo mi się podoba,czasami mam ochotę ją zjeść:P Świetnie sprawdza się na moich włosach. Dobrze zmiękcza i nawilża moje włosy. Mojej siostrze i mamie również przypadła do gustu. Polecam tę maskę wszystkim!!
Każda z tych Kallosów jest dodatkowo zamknięta dzięki takiej folii na górze:


Wady i zalety:

+ wydajność
+cena
+dostępność
+wygładza i regeneruje moje włosy
+efekty już po pierwszym zastosowaniu

- nie widzę minusów



A na koniec pytanie: którą wybieram?
Na pewno już nie kupię maski firmy MAXIMA, bo nie sprawdziła się na moich włosach. Zaś obie maski firmy Kallos zagoszczą u mnie na dobre. Ta ziołowa będzie stosowana w okresie letnim(ze względu na jej cytrusowy zapach), mleczna będzie idealna na zimę :) Tak to sobie podzieliłam. Polecam obie maski, jeśli zaś nie wiecie którą wybrać jako pierwszą, to radzę tę mleczną,potem próbujcie resztę serii;)

Miałyście którąś z tych masek?? Lubicie te produkty?? A jakie maski wy polecacie?

Całusy.
M.


31 komentarzy:

  1. nigdy nie używałam żadnej z tych masek ;)
    jednak jestem wierna masce Joanny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja!! Ja miałam tylko mleczną, ale kuszą mnie od jakiegoś czasu inne maski Kallosa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne porównanie :) Dla mnie osobiście LATTE :) Swego czasu używałam dość długo i byłam mega zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam mleczną z Kallosa nie raz. Często do niej wracam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam niebieską, ma bardzo przyjemny zapach i też włosy są bardzo przyjemne po umyciu :) obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam jedną maskę Kollos, ale jakoś szału na mojej czuprynie nie zrobiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam maskę mleczną i zużyłam ją z przyjemnością jednak nie powróciłam do niej. Poza obłędnym zapachem nie zauważyłam jakiegoś większego działania na moich włosach więc ciągle szukam ideału ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim faworytem także zdecydowanie jest Kallos :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja muszę kupić sobie jakąś dobrą maskę , wczoraj kupiłam rumiankową z Joanny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba się skusze na tą ziołowa maskę ;0 pora przejśc się do drogerii.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moją ulubioną jest maska Kallos Latte czyli ta niebieska. Nie dość, że ma cudny zapach to moje włosy są miękkie, lśniące i pchnące;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyli Kallos niezastąpiony:) Wersji ziołowej nie znam, ale mleczną bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie używałam jeszcze żadnej z nich, ale czaję się na Kallos Latte

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja mama miała tą MAXIMĘ i połowę jej wyrzuciła , kompletnie jej nie pasowała .
    Chętnie spróbuję tych maseczek , które polecasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dużo lepsze od tej nieszczęsnej Maximy!!

      Usuń
  15. do tej pory miałam tylko Kallos Latte i zakochałam się w tej masce, zamierzam przetestować inne warianty

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam tylko Kallosa Latte, ale u mnie średnio się sprawdza ;) Kusi mnie ciągle ta planceta ;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Hey dear!I just found your blog and I love it!I'm following you now!
    Would you like to follow me? :)

    Kissez!
    Enchanted Ana
    http://everythingaboutlittlesecrets.blogspot.ro/

    OdpowiedzUsuń
  18. mam kallos Latte i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam tę zieloną, bardzo fajnie wygładzała mi włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. musze którąś z nich koniecznie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam jeszcze żadnej z tych masek. Na obie z firmy Kallos mam teraz chęć:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Maximy nigdy nie miałam, za to od maja używam kallosa , tej budyniowej i jestem w niej zakochana ;-) uwielbiam jej zapach !

    OdpowiedzUsuń
  23. hehe, takie pojemności zużywałabym chyba latami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi,że tak tylko się może wydawać,ale ja lubię sobie nałożyć całkiem dużo tej maski na włosy i zużywanie wcale tak wolno nie idzie;)

      Usuń
  24. Widziałam je jakieś czas temu w Hebe po 10 zł i żałuję, że nie kupiłam :<

    OdpowiedzUsuń
  25. też używam kallosa :) placentę i silk lubię najbardziej, ale stosuję je na zmianę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Z Kallosa miała obie te maski :) Bardzo je lubię.
    Niedawno ponownie zakupiłam mleczną :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja nie używam żadnych masek, ale te z Kallosa wypadły całkiem nieźle ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. O tej masce maxima nie słyszałam nigdy.
    Zielony Kallos brzmi kusząco i jak będę w Hebe to sobie kupię :)
    A niebieskiego mam w swych zbiorach, ale jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Super recenzja, chętnie i ja przetestuję. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :-) Pozdrawiam,
Martyna.